Moja przygoda z ptaszeniem zaczęła się w 2020 roku. Od dzieciństwa kocham przyrodę, zwierzęta i dzikie miejsca, więc moja pasja stała się bardziej ukierunkowana na konkretną grupę.
Ptaki są wszędzie, dlatego w każdym momencie można rozkoszować się obserwacjami ich zachowań, nawet pospolitych zwyklaków. Aby ułatwić sobie ich podglądanie i oznaczanie gatunków, sięgnęłam po aparat fotograficzny. Nigdy wcześniej nie miałam w ręku takiego sprzętu, więc poza nauką rozpoznawania ptaków (po głosie kontaktowym, śpiewie, ubarwieniu, locie i jeszcze wielu innych cechach), czekała mnie nauka obsługi technicznej aparatu jak i zrozumienia na czym cała sztuka fotografii polega. Nie określam siebie jak fotografkę przyrody, nie jestem typem osoby, która dzielnie leży od świtu w jakimś błocie, zamaskowana, bez ruchu przez kilka godzin, aby zrobić idealne zdjęcie wymarzonego gatunku. Bardziej bliskie jest mi pojęcie przyrodniczego fotoreportażu. Uwielbiam trafiać w nieznane mi dzikie miejsca, w których nie wiem czego się spodziewać. Kocham mapy i zdjęcia satelitarne, godzinami mogę poszukiwać nowych, ciekawych miejsc. Zdecydowanie jestem typem odkrywcy, a nie zdobywcy. Nie lecę na złamanie karku, gdy ktoś zobaczy gdzieś ciekawego ptaka. Nie jest moim celem zaliczenie jak największej ilości gatunków, ale oczywiście jak sama trafiam na ptaka, którego jeszcze nigdy nie widziałam, moja radość nie ma granic. Wiem, że wiele moich zdjęć jest kiepskich technicznie, źle skadrowanych, prześwietlonych, itp. Bardziej skupiam się na uchwyceniu cech pozwalających rozpoznać gatunek ptaka, albo zarejestrowaniu jego jakiegoś ciekawego zachowania. Często sytuacja jest tak dynamiczna, że nie jestem w stanie odpowiednio ustawić aparatu, mam tylko parę sekund, aby wycelować obiektywem mając nadzieję, że fokus zdąży złapać ostrość. Mogę zapomieć o dobrym ustawieniu się względem słońca. Nie korzystam ze statywu, aby nie ograniczać swojej mobilności. Dlatego większość zdjęć na tym blogu będzie mieć charakter tylko dokumentacyjny.
Poza ptakami często spotykam innych przedstawicieli królestwa zwierząt, każde takie spotkanie mnie bardzo cieszy, ale mam jeszcze jedną grupę do której mam słabość – błonkówki, których ogromna ilość gatunków nie ułatwia nauki ich oznaczania, a wiele z nich nie da się rozpoznać tylko na podstawie zdjęcia. Bardzo lubię spotkania z dzikimi pszczołami, których w Polsce mamy około 490 gatunków i innymi żądłówkami, których zachowania często mogą przyprawić o gęsią skórkę.
Blog założyłam w celu zebrania moich obserwacji, opisania gatunków i podzielenia się moją miłością do dziczy w każdej postaci.
Dzika